Siedzę w domu na antybiotyku i się wygrzewam w łóżku w towarzystwie kubka kakao. Jak to zwykle bywa, człowiek choruje albo jak jest weekend, albo jak ma wolne od zajęć, a mnie właśnie dopadły gardłowe problemy. Wczorajszy dzień spędziłam na dopingowaniu naszych w skokach narciarskich (teraz się podniecam, że mam autograf od samego Mistrza Olimpijskiego! :)) ) i dzierganiu mojego małego smoczka - łuskowej bransoletki z przepięknie mieniących się w słońcu koralików Miyuki Long Magatama w kolorze Jet AB i dopasowanych do nich Toho Hex w rozmiarze 8. Zapięcie wężowe.
Na bransoletkę poszły dwa opakowania podłużnych koralików. Nie należą one do najtańszych i jakoś tak opornie szło mi z nimi szydełkowanie, ale efekt wizualny jest w stu procentach wart swojej ceny. Bransoletka bardzo ładnie układa się na ręce i nie przeszkadza w noszeniu. Mój smoczek, moja bestia, nie oddam nikomu! :)
Może nie jest to łuskowa zbroja ze Skyrima, w którego lubię sobie zagrać w wolnych chwilach, ale z pewnością daje +10 do mocy magicznych. ;)







































