4 kwietnia 2014

Pierwsza szydełkowa serwetka


Na wielu blogach pojawiły się już świąteczne klimaty, piękne kolorowe koralikowe jajka, kartki z życzeniami.. To może i na mnie pora, skoro już kwiecień mamy, a do Świąt Wielkiej Nocy dwa tygodnie z małym haczykiem? :)
Postanowiłam, że spróbuję swoich sił w szydełkowaniu. Skoro koralikowe bransoletki mi w miarę wychodzą, włóczkowe wdzianko na tablet się tworzy, to może.. może.. może zrobię sobie serwetkę na koszyczek ze Święconką? Może i do tej pory miałam bardzo dwie lewe ręce do szydełka, ale kto nie próbuje, ten nigdy się nie nauczy. :) Zakupiłam kordonek Aida 10 Anchora w kolorze jasnożółtym w moim ukochanym Kłębuszku na ul. Karmelickiej i zabrałam się do tworzenia. Co wyszło, to wyszło. Efekty mojej pierwszej w życiu pracy możecie podziwiać poniżej. :) Schemat znaleziony gdzieś w sieci, kiedyś go zapisałam na dysku i teraz nie jestem w stanie podać źródła, skąd go mam.



Tu zdjęcia z powstawania. Weekend, sobota, mleko z kawą w łaciatym kubku, słonko, ławka w ogródku i szydełko.. Czy czegoś więcej do szczęścia potrzeba?



A tak się prezentuje teraz. Próbowałam ją usztywnić wodą z cukrem, a potem naciągnąć szpilkami na styropianie, nawet się trzyma. Te falbanki z łańcuszków średnio wyszły, ale to jeszcze do wytrenowania. :D



Tak jeszcze na koniec.. wspomniany wcześniej włóczkowy pokrowiec na tablet, który skończę na dniach. Ja wiem, że to jest do zrobienia w jeden dzień, ale jak ktoś się uczy i robi oczko po oczku, słupek po słupku z prędkością ślimaka, to schodzi tak ze dwa miesiące... Ale przynajmniej będzie miał ładne wdzianko. :))

  

11 marca 2014

Wiosna


Wiosna coraz bliżej. :) Dzisiaj tak pięknie słoneczko przygrzewało, miło się spacerowało po mieście i pochłaniało pozytywną energię z otoczenia. Zima zdecydowanie nie jest porą dla mnie. Może i kominek z kubkiem kakao są bardzo przekonywujące, mimo to ciepełko, orzeźwiający podmuch wiatru na twarzy i budząca się do życia przyroda zdecydowanie wygrywają.
Kilka dni temu był Dzień Kobiet - piękny bukiet żonkili od Kochanego pachnie mi na biurku. Największą niespodzianką z tej okazji była chyba piosenka napisana i odśpiewana przez kolegów z grupy. Znalazł się w niej nawet fragment nawiązujący do mojej nowej robótkowej pasji. "Jest tu także nasza Ania (...) i ma manie szydełkowania". Czyżby dlatego, że ostatnio na wykładach wyciągałam koraliki i sobie powoli tworzyłam? :)



Tworzyłam, tworzyłam i wytworzyłam dwie bransoletki na zamówienie. Delikatna różowa, bardzo kobieca dla koleżanki z roku i czarna elegantka dla siostry przyjaciela. Wzór powtórzony z bransoletki dla mojej siostry.
Następna w planie jest fioletowa smoczyca dla siostry, upomina się o nią już od jakiegoś czasu. :)



25 lutego 2014

Mrrr...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
"Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow

Tydzień temu obchodziliśmy Dzień Kota. :) Dlatego nie mogłam się oprzeć i pożyczyłam kocią fotkę od Luny Malutkiej. Gdybym miała futerko, to z pewnością bym tak teraz wyglądała. Dziwna poza i wieeeeelki zieeeeew. W przerwie między koralikami (bo nazbierałam trochu zamówień i sobie dziergam wieczorami) stworzyłam kolejną koślawą zakładkę. Tym razem uroczy futrzak z balonikiem z czerwonym filcowym tłem.
Kotom na przestrzeni wieków przypisywano różną symbolikę. Zwierzę nocne, poruszające się bezszelestnie, z błyszczącymi oczami w ciemnościach, ze źrenicami zmieniającymi się niczym fazy Księżyca. Obraz elegancji, wdzięku, ale też lenistwa, wygodnictwa. Przesypia cały dzień wygrzewając się na słońcu lub przy piecyku, by nocą na nowo przeżywać przygody. Zawsze spada na cztery łapy, ma dziewięć żyć. Towarzysz wiedźm i czarownic. Odważny, wolny, indywidualista, wytrwały, czujny, chytry, strateg. Normalnie, jakbym opisywała siebie. :))
Kot jest tym w stosunku do psa, czym charakter kobiety w stosunku do charakteru mężczyzn.



Ach, messer, moja żona, gdybym ją tylko miał, dwadzieścia razy mogłaby zostać wdową! Ale, na szczęście, messer, nie mam żony i, mówiąc szczerze, szczęśliwy jestem, że jej nie mam. Ach, messer, któż by zamienił kawalerską wolność na nieznośne jarzmo!…     "Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow

A tak swoją drogą, dwie bardzo bliskie mi osoby, użyłabym nawet słowa "przyjaciele", ostatnimi czasy się zaręczyły. Hmm, chyba wyczuwam wiosnę w powietrzu.
Ja tymczasem idę pisać wypracowanie o rezonansie. Nie lubię fizyki!

10 lutego 2014

Smocza bestia


Siedzę w domu na antybiotyku i się wygrzewam w łóżku w towarzystwie kubka kakao. Jak to zwykle bywa, człowiek choruje albo jak jest weekend, albo jak ma wolne od zajęć, a mnie właśnie dopadły gardłowe problemy. Wczorajszy dzień spędziłam na dopingowaniu naszych w skokach narciarskich (teraz się podniecam, że mam autograf od samego Mistrza Olimpijskiego! :)) ) i dzierganiu mojego małego smoczka - łuskowej bransoletki z przepięknie mieniących się w słońcu koralików Miyuki Long Magatama w kolorze Jet AB i dopasowanych do nich Toho Hex w rozmiarze 8. Zapięcie wężowe.



Na bransoletkę poszły dwa opakowania podłużnych koralików. Nie należą one do najtańszych i jakoś tak opornie szło mi z nimi szydełkowanie, ale efekt wizualny jest w stu procentach wart swojej ceny. Bransoletka bardzo ładnie układa się na ręce i nie przeszkadza w noszeniu. Mój smoczek, moja bestia, nie oddam nikomu! :)
Może nie jest to łuskowa zbroja ze Skyrima, w którego lubię sobie zagrać w wolnych chwilach, ale z pewnością daje +10 do mocy magicznych. ;)



3 lutego 2014

Podwójna bransoletka


Podwójna bransoletka dla siostry, czyli "plagiat kontrolowany". Wzór odgapiony od Wielkiej Koralikowej Weraph, choć minimalnie zmodyfikowany. No dobra, koralik w koralik ten sam, tylko zamiast brązowych użyłam srebrnych, bo tych pierwszych nie mieli akurat na magazynie w sklepie. :D Toho w rozmiarze 11, ceylon frosted celery, permanent finish galvanized starlight i aluminium.



Sesja trwa w najlepsze, a ja mam tyle rzeczy do zrobienia, dokończenia. Kilka pomysłów na bransoletki, wizja sutaszowych kolczyków, pudełko na mulinę wykonane techniką decoupage nadal czeka na polakierowanie... Jak to dobrze, że jeszcze tylko "kilka" egzaminów i wolne do 3 marca.
No i lada dzień kolejny maminy sweterek będzie gotowy. Do zrobienia została tylko stójka. :)



26 stycznia 2014

W przerwie między zajęciami


Sesja się zbliża, a studenci robią wszystko inne, tylko się nie uczą. :) Na przykład poświęcają się swoim pasjom. Pieką przepyszne pączki z różą, szydełkują kolorowe koraliki, śpią całymi dniami i nocami...
Na przełomie roku robiłam zakupy w kilku sklepach internetowych, zapasy się pokończyły i trza było uzupełnić to i owo. Z tej okazji w moje łapki wpadł jeden z archiwalnych numerów francuskiego czasopisma 'Creation Point de Croix', który sprezentowała mi pasmanteria Haftix.



Nigdy wcześniej nie przeglądałam tej gazetki, więc zbyt dużego porównania niestety nie mam. Numer o tyle mi się podoba, że ma w sobie tylko małe obrazki, którymi można ozdabiać przedmioty codziennego użytku, takie jak obrusy, torebki.. No i moje ulubione motylkowo-wiosenne motywy! :) Z pewnością nie jeden wykorzystam (a całkiem sporo ich jest, jak na numer). Schematy duże, czytelne, z użyciem mulin firmy DMC, czyli dostępnej w większości krakowskich pasmanterii.



Czy jakieś minusy? Dla mnie tak. Język francuski, którego nie znam (bo 'merci' się nie liczy, prawda? :D). O ile do rozszyfrowywania schematu jest on niepotrzebny, o tyle z dłuższym artykułem jest już "problem". Zdjęcia zachęcają do czytania, ale cierpliwości do GoogleTranslate to ja nie mam, psikus... Więc chyba się nie dowiem, o czym on jest. No ale to nie wina wydawcy, tylko moja.



A to dostawa koralików i innych dodatków do beadingu. Kilka dni temu zaczęłam dziergać podwójną bransoletkę dla siostry. Jedną z wielu, jakie mam w planie wykonać w najbliższym czasie (czytaj: w lutym po egzaminach).
Oprócz tego w moim domu powstaje jeszcze jedno dzieło. Mama kupiła sobie cieniowaną niebiesko-szaro-granatową wełnę i "tworzy się" kolejny sweterek. Za oknem -10'C, śnieg, najprzyjemniej z drutami przy kominku. ;)

5 stycznia 2014

Morska bransoletka


Razem z Panią Owcą (która, jak widać na zdjęciu, mocno zabalowała w Sylwestra) witamy wszystkich serdecznie w Nowym Roku! :)



Mając trochu wolnego między Świętami Bożego Narodzenia, a Sylwestrem postanowiłam spróbować swoich sił w szydełkowaniu. Nie mówię tu o klasycznych kordonkowych serwetkach, tylko o sznurze szydełkowo-koralikowym. Dla mnie nowość, nigdy wcześniej nie próbowałam, a bardzo mi się ta sztuka spodobała. W czasie nauki korzystałam z tutoriala nakręconego przez cholę z do-it-cho  (hmm.. dobrze odmieniłam?) wrzuconego na YouTube. Oto efekty mojego pierwszego podejścia do koralikowych bransoletek. :)



Koraliki to okrągłe Toho 8/0 transparent-frosted w kolorach crystal, aquamarine i dark aquamarine szydełkowane w sekwencji 2a2b2c na 5 koralików w rzędzie. Kolory kojarzące mi się ze spienionym morzem, stąd i wesoła rybka-zapięcie. A może to karpik, który uciekł z wigilijnego stołu? :)



24 grudnia 2013

Jarmark Bożonarodzeniowy w Krakowie



Święta, święta.. i zaraz będzie po świętach. Tak ten czas szybko leci.

Jarmark na krakowskim Rynku uwielbiam i co roku odwiedzam (przynajmniej kilka razy :) ). Te wszystkie kolory, zapachy, oscypek z grilla, kiełbaska i grzaniec, atmosfera świąt od końca listopada! Zbierałam się długo, by porobić zdjęcia między straganami, w końcu wczoraj mi się udało wyrwać z Lubym na dłuższy spacer. I dobrze, bo jarmark stoi jeszcze tylko przez dwa dni. Udało nam się z dniem trafić na rozdawanie 3metrowych choinek od RMF. :)


Ulica Floriańska.
  
Sukiennice i choinka na Rynku Głównym. 










 


A mnie nie pozostaje teraz nic innego, jak życzyć Wam wszystkim radosnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie osób, które kochacie, słodkich pierników, spokoju i odpoczynku od trudów codzienności, udanych prezentów i natchnienia twórczego oraz...