25 maja 2014
Ubranko na tablet
W końcu skończyłam! :D Etui na tablet. Bo to dołączone do niego, całe czarne, mimo że miłe w dotyku, to mi się nie podoba ani trochu.
Wzór pochodzi z czasopisma 'Mollie Potrafi' z numeru styczeń/luty 2014. Gazetka ta to "świeżynka" jeśli chodzi o polski rynek prasy dotyczącej szeroko rozumianego rękodzieła, dotychczas ukazały się tylko trzy numery. Jest tu i o drutach, i szydełku, i hafcie, sutaszu, szyciu, filcowaniu... O wszystkim, czym się da. :) Dużo zdjęć i obrazków, zrozumiałe opisy, tutoriale wielu artystów. Krótko mówiąc - coś, co do tej pory nie znajdowało się na sklepowych półkach w języku polskim. Namierzyłam ją zupełnie przypadkowo w Empiku. Przekartkowałam, zakochałam się we wzorze na optymistycznie słoneczny pokrowiec na tablet i wydałam ostatnie drobne na kupno. :D
Moje etui wprawdzie nie jest biało-żółto-szaro-pomarańczowe jak oryginał, ale chyba w takiej wersji kolorystycznej też nie wygląda źle. Szczegółów dotyczących użytych przeze mnie włóczek nie pamiętam, gdzieś posiałam banderolki. Trzy z nich kupiłam w pasmanterii, trzy miałam w domu - kiedyś były w gratisie do jakiejś gazetki o szydełkowaniu. Wszystkie to 100% akryl. Szydełko 3mm. Mieści w sobie 10 cali.
Przychodzą mi na myśl owoce leśne, maliny, jagody, jeżyny, ze śmietaną, mmm. :))
Tata się tylko śmieje, że jak to "na lato w sweterku, że przecież mu za gorąco będzie". Moja wina, że blisko pół roku zajęło mi skończenie go? :))
Wszędzie już wiosna, wszystko kwitnie, znów truskawki na straganach. Uczyć mi się nie chce, wolałabym się powylegiwać na słonku. No i się chyba starzeję, we wtorek powinnam dmuchać świeczki. Tylko kto mi upiecze tort kokosowy? :))
29 kwietnia 2014
Smocza siostra
Moja smocza bransoletka w końcu doczekała się siostry - groźnej śliwkowej bestii. :) Koraliki siedziały długo w ukryciu, nawet zawieruszyły się gdzieś na moment, a potem rach-ciach, dołączyły do nich złote końcówki z prostym zapięciem i powstała druga gadzina. Jest skromniejsza niż siostra, odrobinę krótsza, może trochu mniej strojna i błyszcząca, ale ani trochu nie traci na elegancji i dostojności. Złoto dodaje jej królewskiego majestatu.
21 kwietnia 2014
Wielkanoc
Najbardziej lubię, gdy w kościele śpiewają "Victimae Paschali Laudes" (Sekwencję Wielkanocną), utwór przypisywany pewnemu XI-wiecznemu poecie z Burgundii. Różnie to bywa z moją wiarą, ale w tych słowach na prawdę czuć jakąś moc. Drugim takim niesamowitym utworem jest.. no właśnie i teraz nie wiem, jaki to ma tytuł. Charakterystyczna góralska melodia, słyszałam ją między innymi na Mszy w wakacje w kościele w Białce Tatrzańskiej.
Serwetka idealnie spasowała do koszyczka. Tylko szkoda, że tak wiało w sobotę, musiałam pilnować, by mi jej nie porwało. Ciężko byłoby ją gonić po zaoranych polach. :))
Mazurek piekłam dopiero drugi raz w życiu. Chyba mi wyszedł, bo smakowo mniamciu. Tylko siostra się śmieje, że bazie wcale nie wyglądają jak bazie, chociaż pewnie sama nie zrobiłaby lepszych. :D Za to paschę (czekoladową) piekłam (i smakowałam) po raz pierwszy. Znajomi i rodzice dziwili się, cóż to jest za dziwny twór serowy, a to przecież tradycyjna wielkanocna potrawa pochodząca z Rosji, znana też w wielu domach w Polsce. Chodziła za mną od jakiegoś czasu, więc postanowiłam ją zrobić.
Mazurek zgłaszam do Szufladowego wyzwania na Wielkanocny przysmak, banerek obok. :)
W ogródku wiosna. Dużo roślinek zbiera się do kwitnienia, trawa się zieleni.. Już nawet kwitnące kasztany widziałam, znak, że zbliżają się matury. Dobrze, że ja już mam to za sobą. :)
Z mojej strony chciałam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei, miłości. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół oraz wesołego Alleluja!
4 kwietnia 2014
Pierwsza szydełkowa serwetka
Na wielu blogach pojawiły się już świąteczne klimaty, piękne kolorowe koralikowe jajka, kartki z życzeniami.. To może i na mnie pora, skoro już kwiecień mamy, a do Świąt Wielkiej Nocy dwa tygodnie z małym haczykiem? :)
Postanowiłam, że spróbuję swoich sił w szydełkowaniu. Skoro koralikowe bransoletki mi w miarę wychodzą, włóczkowe wdzianko na tablet się tworzy, to może.. może.. może zrobię sobie serwetkę na koszyczek ze Święconką? Może i do tej pory miałam bardzo dwie lewe ręce do szydełka, ale kto nie próbuje, ten nigdy się nie nauczy. :) Zakupiłam kordonek Aida 10 Anchora w kolorze jasnożółtym w moim ukochanym Kłębuszku na ul. Karmelickiej i zabrałam się do tworzenia. Co wyszło, to wyszło. Efekty mojej pierwszej w życiu pracy możecie podziwiać poniżej. :) Schemat znaleziony gdzieś w sieci, kiedyś go zapisałam na dysku i teraz nie jestem w stanie podać źródła, skąd go mam.
Tu zdjęcia z powstawania. Weekend, sobota, mleko z kawą w łaciatym kubku, słonko, ławka w ogródku i szydełko.. Czy czegoś więcej do szczęścia potrzeba?
A tak się prezentuje teraz. Próbowałam ją usztywnić wodą z cukrem, a potem naciągnąć szpilkami na styropianie, nawet się trzyma. Te falbanki z łańcuszków średnio wyszły, ale to jeszcze do wytrenowania. :D
Tak jeszcze na koniec.. wspomniany wcześniej włóczkowy pokrowiec na tablet, który skończę na dniach. Ja wiem, że to jest do zrobienia w jeden dzień, ale jak ktoś się uczy i robi oczko po oczku, słupek po słupku z prędkością ślimaka, to schodzi tak ze dwa miesiące... Ale przynajmniej będzie miał ładne wdzianko. :))
11 marca 2014
Wiosna
Wiosna coraz bliżej. :) Dzisiaj tak pięknie słoneczko przygrzewało, miło się spacerowało po mieście i pochłaniało pozytywną energię z otoczenia. Zima zdecydowanie nie jest porą dla mnie. Może i kominek z kubkiem kakao są bardzo przekonywujące, mimo to ciepełko, orzeźwiający podmuch wiatru na twarzy i budząca się do życia przyroda zdecydowanie wygrywają.
Kilka dni temu był Dzień Kobiet - piękny bukiet żonkili od Kochanego pachnie mi na biurku. Największą niespodzianką z tej okazji była chyba piosenka napisana i odśpiewana przez kolegów z grupy. Znalazł się w niej nawet fragment nawiązujący do mojej nowej robótkowej pasji. "Jest tu także nasza Ania (...) i ma manie szydełkowania". Czyżby dlatego, że ostatnio na wykładach wyciągałam koraliki i sobie powoli tworzyłam? :)
Tworzyłam, tworzyłam i wytworzyłam dwie bransoletki na zamówienie. Delikatna różowa, bardzo kobieca dla koleżanki z roku i czarna elegantka dla siostry przyjaciela. Wzór powtórzony z bransoletki dla mojej siostry.
Następna w planie jest fioletowa smoczyca dla siostry, upomina się o nią już od jakiegoś czasu. :)
25 lutego 2014
Mrrr...
"Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow
Tydzień temu obchodziliśmy Dzień Kota. :) Dlatego nie mogłam się oprzeć i pożyczyłam kocią fotkę od Luny Malutkiej. Gdybym miała futerko, to z pewnością bym tak teraz wyglądała. Dziwna poza i wieeeeelki zieeeeew. W przerwie między koralikami (bo nazbierałam trochu zamówień i sobie dziergam wieczorami) stworzyłam kolejną koślawą zakładkę. Tym razem uroczy futrzak z balonikiem z czerwonym filcowym tłem.
Kotom na przestrzeni wieków przypisywano różną symbolikę. Zwierzę nocne, poruszające się bezszelestnie, z błyszczącymi oczami w ciemnościach, ze źrenicami zmieniającymi się niczym fazy Księżyca. Obraz elegancji, wdzięku, ale też lenistwa, wygodnictwa. Przesypia cały dzień wygrzewając się na słońcu lub przy piecyku, by nocą na nowo przeżywać przygody. Zawsze spada na cztery łapy, ma dziewięć żyć. Towarzysz wiedźm i czarownic. Odważny, wolny, indywidualista, wytrwały, czujny, chytry, strateg. Normalnie, jakbym opisywała siebie. :))
Kot jest tym w stosunku do psa, czym charakter kobiety w stosunku do charakteru mężczyzn.
Ach, messer, moja żona, gdybym ją tylko miał, dwadzieścia razy mogłaby zostać wdową! Ale, na szczęście, messer, nie mam żony i, mówiąc szczerze, szczęśliwy jestem, że jej nie mam. Ach, messer, któż by zamienił kawalerską wolność na nieznośne jarzmo!… "Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow
A tak swoją drogą, dwie bardzo bliskie mi osoby, użyłabym nawet słowa "przyjaciele", ostatnimi czasy się zaręczyły. Hmm, chyba wyczuwam wiosnę w powietrzu.
Ja tymczasem idę pisać wypracowanie o rezonansie. Nie lubię fizyki!
10 lutego 2014
Smocza bestia
Siedzę w domu na antybiotyku i się wygrzewam w łóżku w towarzystwie kubka kakao. Jak to zwykle bywa, człowiek choruje albo jak jest weekend, albo jak ma wolne od zajęć, a mnie właśnie dopadły gardłowe problemy. Wczorajszy dzień spędziłam na dopingowaniu naszych w skokach narciarskich (teraz się podniecam, że mam autograf od samego Mistrza Olimpijskiego! :)) ) i dzierganiu mojego małego smoczka - łuskowej bransoletki z przepięknie mieniących się w słońcu koralików Miyuki Long Magatama w kolorze Jet AB i dopasowanych do nich Toho Hex w rozmiarze 8. Zapięcie wężowe.
Na bransoletkę poszły dwa opakowania podłużnych koralików. Nie należą one do najtańszych i jakoś tak opornie szło mi z nimi szydełkowanie, ale efekt wizualny jest w stu procentach wart swojej ceny. Bransoletka bardzo ładnie układa się na ręce i nie przeszkadza w noszeniu. Mój smoczek, moja bestia, nie oddam nikomu! :)
Może nie jest to łuskowa zbroja ze Skyrima, w którego lubię sobie zagrać w wolnych chwilach, ale z pewnością daje +10 do mocy magicznych. ;)
3 lutego 2014
Podwójna bransoletka
Podwójna bransoletka dla siostry, czyli "plagiat kontrolowany". Wzór odgapiony od Wielkiej Koralikowej Weraph, choć minimalnie zmodyfikowany. No dobra, koralik w koralik ten sam, tylko zamiast brązowych użyłam srebrnych, bo tych pierwszych nie mieli akurat na magazynie w sklepie. :D Toho w rozmiarze 11, ceylon frosted celery, permanent finish galvanized starlight i aluminium.
Sesja trwa w najlepsze, a ja mam tyle rzeczy do zrobienia, dokończenia. Kilka pomysłów na bransoletki, wizja sutaszowych kolczyków, pudełko na mulinę wykonane techniką decoupage nadal czeka na polakierowanie... Jak to dobrze, że jeszcze tylko "kilka" egzaminów i wolne do 3 marca.
No i lada dzień kolejny maminy sweterek będzie gotowy. Do zrobienia została tylko stójka. :)



























