6 lipca 2014

Wakacyjny misz-masz


Dwa egzaminy zdane, więc się zaczęły wakacje do października. :) No dobra, z małą przerwą, bo czeka mnie we wrześniu zaliczenie z programowania, ale kto by się tam tym teraz przejmował. Lipiec, słońce, leniuchowanie! Truskawki ze zdjęcia powyżej są z tych pączków sprzed dwóch wpisów. Chyba ostatnie już w tym sezonie, chociaż dziś mam jeszcze do popołudniowej kawy ciacho drożdżowe właśnie z truskawkami i borówkami. Uwielbiam piec z drożdży, nawet kiedyś myślałam, czy by nie założyć drożdżowego bloga, ale czy ktoś by chciał o tym czytać?
Z resztą, jak już o truskawkach mowa... Pierwszy mój wpis na tym blogu był o truskawkowym zawrocie głowy. Jutro CzarnaAgrafka obchodzi roczek - a tu znów o truskawkach. Rok minął twórczo, z lepszymi lub gorszymi pracami, czasem publikowałam wpisy częściej, czasem były długie przerwy, oby było tylko lepiej. :) Dziękuję tym, którzy mnie odwiedzali, zostawili po sobie miłe ślady w postaci komentarzy. Może i nie jest ich zbyt wiele, ale ktoś tu chyba czasem wpada, z powietrza się nie wzięło to 1700 wejść z licznika. :)



W tytule misz-masz. Prawie że hurtowo produkuję szydełkowe kółka. Żółte i zielone, z polskiej włóczki akrylowej Kocurek (producent Arelan). Bardzo przyjemnie się z nią pracuje. Ma wiele różnych kolorów, jest miluchna w dotyku. Jak taki puchaty kocurek.. :) Będzie z tego.. no właśnie, co? Kto zgadnie? :D



Druga praca, którą dziś pokazuję już ma jakieś pół roku, aż dziwne, że jej jeszcze tu nie wrzucałam. Wykonana w technice sutasz, mój pierwszy raz. Hmm.. w sumie jakoś nigdy specjalnie nie ciągnęło mnie do tego, wydaje się to bardzo skomplikowane i zagmatwane. Kiedyś przeglądając jedną ze stron o ręcznie robionej biżuterii (ale że mam pamięć dobrą, chociaż krótką, to nie pamiętam, co to była za strona) natrafiłam na konkurs. Zrób sutaszowe kolczyki zainspirowane naszym tutorialem, wykorzystaj w nich koraliki oraz kryształki Rivoli i wygraj. Wygrać nie planowałam, ale skoro był kurs i to opisany tak, że nawet blondynka z dowcipów zrozumie, to postanowiłam naumieć się i zrobić sobie kolczyki. Kupiłam sznurki, kuleczki jaspisu i małe kryształki, wszystko w brązowej kolorystyce. Zabrałam się za robotę, ale po wielu próbach i błędach, kolejnych poprawkach stwierdziłam, że jednak ładne kolczyki to mi z tego nie wyjdą. Prędzej małe potworki. Złączyłam ze sobą dwa prawie-kolczyki, podkleiłam filcem, schowałam kryształki na inną okazję i... powstała broszka, która idealnie pasuje do mojego czekoladowego żakietu. :)
Czy będę próbowała robić coś jeszcze? Nie wiem, może jak mnie najdzie wena i ochota. Póki co podziwiam tylko dziewczyny, które ze sznurków i kamyczków potrafią wyczarować cuda.



I ostatnia na dziś praca. Kolczyki sztyfty, podpatrzone u Weraph. Kamyczek to Noc Kairu, opleciony Toho 15 Silver-Lined Lt Ametyst. Planuję dorobić do nich jeszcze bransoletkę. I w sumie to się zastanawiam, czy ten kolor koralików pasuje do ciemnogranatowego kamienia. Czy nie zamienić ich na jakieś wpadające w błękit lub czyste srebrne? Hmm..

21 czerwca 2014

Zielono mi...


Taka o, zielona. :) Akurat musiałam odrobić na uczelni zajęcia z basenu i oczekiwałam aż prowadzący mnie przyjmą, a żeby się nie nudzić w szatni (bo przede mną kilkugodzinne siedzenie, a lista chętnych na odrabianie długa) wyjęłam z torebki szydełko, kordonek Ariadny Karat, wydrukowany schemat i zabrałam się za "słupkowanie" i "oczkowanie". I powstała taka oto podkładka pod kubeczek (łaciate "wiaderko" 400ml) na kawę (czyt. mleko z kawą).



Akurat tak się złożyło, że na Turkusowym Hamaku ogłoszono Siłownię Twórczą pod tytułem "Zielono mi". Nigdy nie brałam udziału w tego typu zabawach, ale co mi tam szkodzi. :D Zgłosiłam się... i nie, nie wygrałam. Chociaż jak podliczyłam swoje głosy to wyszło na to, że zajęłam ex aequo drugie miejsce z przecudną zieloną koralikową bransoletką. Czuję się z siebie dumna. :)) No i dziękuję wszystkim, którzy na mnie głosowali, całej piątce!





A to są Tadeusz i Teodor, Stefan był bezczelny i uciekł z kadru. Odwiedziły mój ogród ostatnio. Oni są w porządku, w porównaniu z tymi obleśnymi, obślizgłymi, *&$%* bez skorupek, które zeżarły mi prawie wszystko, co było zielone, rosło i miało dla mnie jakąś wartość.



Oo, a tu jeszcze taki tęczowy kadr z wycieczki do Częstochowy, którą odbyłam w celu zakupienia kilku ciekawych cytrusów do mojej kolekcji. Kolega ma tam swoje szklarnie i prowadzi egzotyczny sklep. Gorąco zapraszam! Tylko ostrzegam, bo to mocno zaraźliwe! :))    WloskieRosliny.pl

25 maja 2014

Ubranko na tablet


W końcu skończyłam! :D Etui na tablet. Bo to dołączone do niego, całe czarne, mimo że miłe w dotyku, to mi się nie podoba ani trochu.
Wzór pochodzi z czasopisma 'Mollie Potrafi' z numeru styczeń/luty 2014. Gazetka ta to "świeżynka" jeśli chodzi o polski rynek prasy dotyczącej szeroko rozumianego rękodzieła, dotychczas ukazały się tylko trzy numery. Jest tu i o drutach, i szydełku, i hafcie, sutaszu, szyciu, filcowaniu... O wszystkim, czym się da. :) Dużo zdjęć i obrazków, zrozumiałe opisy, tutoriale wielu artystów. Krótko mówiąc - coś, co do tej pory nie znajdowało się na sklepowych półkach w języku polskim. Namierzyłam ją zupełnie przypadkowo w Empiku. Przekartkowałam, zakochałam się we wzorze na optymistycznie słoneczny pokrowiec na tablet i wydałam ostatnie drobne na kupno. :D
Moje etui wprawdzie nie jest biało-żółto-szaro-pomarańczowe jak oryginał, ale chyba w takiej wersji kolorystycznej też nie wygląda źle. Szczegółów dotyczących użytych przeze mnie włóczek nie pamiętam, gdzieś posiałam banderolki. Trzy z nich kupiłam w pasmanterii, trzy miałam w domu - kiedyś były w gratisie do jakiejś gazetki o szydełkowaniu. Wszystkie to 100% akryl. Szydełko 3mm. Mieści w sobie 10 cali.
Przychodzą mi na myśl owoce leśne, maliny, jagody, jeżyny, ze śmietaną, mmm. :))



Tata się tylko śmieje, że jak to "na lato w sweterku, że przecież mu za gorąco będzie". Moja wina, że blisko pół roku zajęło mi skończenie go? :))



Wszędzie już wiosna, wszystko kwitnie, znów truskawki na straganach. Uczyć mi się nie chce, wolałabym się powylegiwać na słonku. No i się chyba starzeję, we wtorek powinnam dmuchać świeczki. Tylko kto mi upiecze tort kokosowy? :))



29 kwietnia 2014

Smocza siostra


Moja smocza bransoletka w końcu doczekała się siostry - groźnej śliwkowej bestii. :) Koraliki siedziały długo w ukryciu, nawet zawieruszyły się gdzieś na moment, a potem rach-ciach, dołączyły do nich złote końcówki z prostym zapięciem i powstała druga gadzina. Jest skromniejsza niż siostra, odrobinę krótsza, może trochu mniej strojna i błyszcząca, ale ani trochu nie traci na elegancji i dostojności. Złoto dodaje jej królewskiego majestatu.



Zamieszkała w kolorowej szkatułce w pokoju mojej siostry, często gości na jej nadgarstku. Chodzą razem na spacery, do szkoły.. I chociaż smoczyca czasem bywa drapieżna (jak to ze smokami bywa, taki już ich urok), to chyba się polubiły. :)



21 kwietnia 2014

Wielkanoc


Najbardziej lubię, gdy w kościele śpiewają "Victimae Paschali Laudes" (Sekwencję Wielkanocną), utwór przypisywany pewnemu XI-wiecznemu poecie z Burgundii. Różnie to bywa z moją wiarą, ale w tych słowach na prawdę czuć jakąś moc. Drugim takim niesamowitym utworem jest.. no właśnie i teraz nie wiem, jaki to ma tytuł. Charakterystyczna góralska melodia, słyszałam ją między innymi na Mszy w wakacje w kościele w Białce Tatrzańskiej.  



Serwetka idealnie spasowała do koszyczka. Tylko szkoda, że tak wiało w sobotę, musiałam pilnować, by mi jej nie porwało. Ciężko byłoby ją gonić po zaoranych polach. :))



Mazurek piekłam dopiero drugi raz w życiu. Chyba mi wyszedł, bo smakowo mniamciu. Tylko siostra się śmieje, że bazie wcale nie wyglądają jak bazie, chociaż pewnie sama nie zrobiłaby lepszych. :D Za to paschę (czekoladową) piekłam (i smakowałam) po raz pierwszy. Znajomi i rodzice dziwili się, cóż to jest za dziwny twór serowy, a to przecież tradycyjna wielkanocna potrawa pochodząca z Rosji, znana też w wielu domach w Polsce. Chodziła za mną od jakiegoś czasu, więc postanowiłam ją zrobić.
Mazurek zgłaszam do Szufladowego wyzwania na Wielkanocny przysmak, banerek obok. :)



W ogródku wiosna. Dużo roślinek zbiera się do kwitnienia, trawa się zieleni.. Już nawet kwitnące kasztany widziałam, znak, że zbliżają się matury. Dobrze, że ja już mam to za sobą. :)


Z mojej strony chciałam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei, miłości. Radosnego, wiosennego nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i przyjaciół oraz wesołego Alleluja!

4 kwietnia 2014

Pierwsza szydełkowa serwetka


Na wielu blogach pojawiły się już świąteczne klimaty, piękne kolorowe koralikowe jajka, kartki z życzeniami.. To może i na mnie pora, skoro już kwiecień mamy, a do Świąt Wielkiej Nocy dwa tygodnie z małym haczykiem? :)
Postanowiłam, że spróbuję swoich sił w szydełkowaniu. Skoro koralikowe bransoletki mi w miarę wychodzą, włóczkowe wdzianko na tablet się tworzy, to może.. może.. może zrobię sobie serwetkę na koszyczek ze Święconką? Może i do tej pory miałam bardzo dwie lewe ręce do szydełka, ale kto nie próbuje, ten nigdy się nie nauczy. :) Zakupiłam kordonek Aida 10 Anchora w kolorze jasnożółtym w moim ukochanym Kłębuszku na ul. Karmelickiej i zabrałam się do tworzenia. Co wyszło, to wyszło. Efekty mojej pierwszej w życiu pracy możecie podziwiać poniżej. :) Schemat znaleziony gdzieś w sieci, kiedyś go zapisałam na dysku i teraz nie jestem w stanie podać źródła, skąd go mam.



Tu zdjęcia z powstawania. Weekend, sobota, mleko z kawą w łaciatym kubku, słonko, ławka w ogródku i szydełko.. Czy czegoś więcej do szczęścia potrzeba?



A tak się prezentuje teraz. Próbowałam ją usztywnić wodą z cukrem, a potem naciągnąć szpilkami na styropianie, nawet się trzyma. Te falbanki z łańcuszków średnio wyszły, ale to jeszcze do wytrenowania. :D



Tak jeszcze na koniec.. wspomniany wcześniej włóczkowy pokrowiec na tablet, który skończę na dniach. Ja wiem, że to jest do zrobienia w jeden dzień, ale jak ktoś się uczy i robi oczko po oczku, słupek po słupku z prędkością ślimaka, to schodzi tak ze dwa miesiące... Ale przynajmniej będzie miał ładne wdzianko. :))

  

11 marca 2014

Wiosna


Wiosna coraz bliżej. :) Dzisiaj tak pięknie słoneczko przygrzewało, miło się spacerowało po mieście i pochłaniało pozytywną energię z otoczenia. Zima zdecydowanie nie jest porą dla mnie. Może i kominek z kubkiem kakao są bardzo przekonywujące, mimo to ciepełko, orzeźwiający podmuch wiatru na twarzy i budząca się do życia przyroda zdecydowanie wygrywają.
Kilka dni temu był Dzień Kobiet - piękny bukiet żonkili od Kochanego pachnie mi na biurku. Największą niespodzianką z tej okazji była chyba piosenka napisana i odśpiewana przez kolegów z grupy. Znalazł się w niej nawet fragment nawiązujący do mojej nowej robótkowej pasji. "Jest tu także nasza Ania (...) i ma manie szydełkowania". Czyżby dlatego, że ostatnio na wykładach wyciągałam koraliki i sobie powoli tworzyłam? :)



Tworzyłam, tworzyłam i wytworzyłam dwie bransoletki na zamówienie. Delikatna różowa, bardzo kobieca dla koleżanki z roku i czarna elegantka dla siostry przyjaciela. Wzór powtórzony z bransoletki dla mojej siostry.
Następna w planie jest fioletowa smoczyca dla siostry, upomina się o nią już od jakiegoś czasu. :)



25 lutego 2014

Mrrr...


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
"Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow

Tydzień temu obchodziliśmy Dzień Kota. :) Dlatego nie mogłam się oprzeć i pożyczyłam kocią fotkę od Luny Malutkiej. Gdybym miała futerko, to z pewnością bym tak teraz wyglądała. Dziwna poza i wieeeeelki zieeeeew. W przerwie między koralikami (bo nazbierałam trochu zamówień i sobie dziergam wieczorami) stworzyłam kolejną koślawą zakładkę. Tym razem uroczy futrzak z balonikiem z czerwonym filcowym tłem.
Kotom na przestrzeni wieków przypisywano różną symbolikę. Zwierzę nocne, poruszające się bezszelestnie, z błyszczącymi oczami w ciemnościach, ze źrenicami zmieniającymi się niczym fazy Księżyca. Obraz elegancji, wdzięku, ale też lenistwa, wygodnictwa. Przesypia cały dzień wygrzewając się na słońcu lub przy piecyku, by nocą na nowo przeżywać przygody. Zawsze spada na cztery łapy, ma dziewięć żyć. Towarzysz wiedźm i czarownic. Odważny, wolny, indywidualista, wytrwały, czujny, chytry, strateg. Normalnie, jakbym opisywała siebie. :))
Kot jest tym w stosunku do psa, czym charakter kobiety w stosunku do charakteru mężczyzn.



Ach, messer, moja żona, gdybym ją tylko miał, dwadzieścia razy mogłaby zostać wdową! Ale, na szczęście, messer, nie mam żony i, mówiąc szczerze, szczęśliwy jestem, że jej nie mam. Ach, messer, któż by zamienił kawalerską wolność na nieznośne jarzmo!…     "Mistrz i Małgorzata" M. Bułhakow

A tak swoją drogą, dwie bardzo bliskie mi osoby, użyłabym nawet słowa "przyjaciele", ostatnimi czasy się zaręczyły. Hmm, chyba wyczuwam wiosnę w powietrzu.
Ja tymczasem idę pisać wypracowanie o rezonansie. Nie lubię fizyki!